Szkło hartowane Sony Xperia Z5 nie aż takie hartowane jak sądziłam

Dzisiejszy post będzie zdecydowanie postem o charakterze narzekająco-prywatnym i generalnie nie odkrywającym Ameryki. Niemniej myślę, że moje doświadczenie z Sony Xperia Z5 Compact może posłużyć obecnym i przyszłym posiadaczom tego telefonu.




Tak, stało się. Mój ukochany telefon, który kupiłam tuż po premierze (i jeszcze przed premierą Bonda, którego nigdy nie obejrzałam) zbił się.  Poniżej cała historia, dokumentacja fotograficzna oraz wnioski.

Ale jak to możliwe?

Kupując telefon Sony Xperia Z5 Compact zdawałam sobie sprawę, że jest on wodo (choć nie do końca, ale o tym innym razem) i kurzoodporny, a nie pancerny. To nie był mój pierwszy smartfon (miałam ich co najmniej kilkadziesiąt wcześniej), ale pierwszy, którego niestety rozbiłam.

Jak wiecie (lub nie) telefony z serii Sony Xperia Z są pokryte szkłem zarówno z przodu (ekran) jak i z tyłu. Wygląda to bardzo atrakcyjnie, ponieważ te telefony, w przeciwieństwie do np. starszych Samsungów, nie wyglądają ani trochę kiczowato i czuć je w dłoni. W serii Xperia Z5 dodatkowo szkło nie jest już lśniące, a matowe, co wygląda jeszcze lepiej i do momentu zbicia można nawet zastanawiać się, czy to rzeczywiście jest szkło.

Niestety jak się okazuje za ładnie i elegancko wyglądający telefon musimy zapłacić cenę w postaci jego dużo większej podatności na zbicia.

Sama na 100% nie jestem pewna, kiedy to się stało, ale obstawiam, że telefon zbił się w momencie, gdy dzień wcześniej stewardessa w samolocie niechcący „wybiła” mi go z rąk i poleciał spory kawałek. Jako, że zbił się (na szczęście) z tyłu, a nie z przodu (tu założyłam dodatkowe szkło hartowane zaraz po zakupie), to zauważyłam to dopiero następnego dnia. Właściwie nie zauważyłam, a poczułam, że jego tylna część stała się nieco chropowata.

Oto jak wygląda teraz:

szkło hartowane Sony Xperia

Wiadomo, że nie wpływa to na jego działanie (ekran jest na szczęście w porządku), ale zdecydowanie psuje jego estetykę. 😛

Problem jest też taki, że przy włączonej diodzie nieco się ona „rozlewa” i nie oświetla już tak dobrze. Zobaczcie sami:

szkło hartowane Sony Xperia

Telefonu oczywiście nie ma sensu naprawiać, a że jest to bardzo udany model, to pozostanie ze mną do końca swoich dni (lub kolejnego grubszego upadku).

Wnioski




Po tym zdarzeniu nasunął mi się szereg różnych wniosków, z którymi chcę się z Wami podzielić. Oto one:

  1. Wydawało mi się, że jestem szczególnym użytkownikiem urządzeń mobilnych, które traktuję wyjątkowo dobrze i z szacunkiem. W całym swoim życiu nie zniszczyłam ani nie utopiłam żadnego urządzenia. Byłam w błędzie – jestem ciamajdą i blondynką, jak większość użytkowników 🙂
  2. Jeśli macie któryś z telefonów z serii Xperia Z, to zdecydowanie dobrym pomysłem jest kupienie pancernej lub chociaż silikonowej obudowy. Na Allegro można kupić je za grosze, a wymiana na zupełnie nową obudowę, to koszt kilkuset złotych.
  3. Telefonu naprawiać nie będę, ale kupię mu pancerną i nieprzezroczystą obudowę, która zakryje jego obecne niedoskonałości.

W mojej recenzji Sony Xperia Z5 Compact możecie zobaczyć zdjęcia telefonu sprzed upadku.

1 komentarz

  1. Wielbiciel blondynek Marzec 24, 2016

Dodaj komentarz